Praca tymczasowa, zyski nie
01.09.2008.
Powrót do listy aktualności »www.businessman.pl
Kiedy Tomasz Szpikowski był na trzecim roku Wydziału Zarządzania i Informatyki Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu dowiedział się, że bardzo często ludzie poszukują studentów do pracy: strzyżenia trawników czy mycia okien. W 1999 r. postanowił z kolegą założyć firmę - spółkę z o.o., z kapitałem własnym 4 tys. zł (częściowo pożyczonym). Przez dwa miesiące nic - ani jednego zlecenia. Potem koleżanka, kończąca studia i jednocześnie pracująca w jednej z sieci handlowych, dała pierwsze zlecenie -wyszukania 50 osób do pracy w pięciu sklepach. Pomogły znajomości z samorządu studenckiego - dzwonili po prostu do kolegów z uczelni w innych miastach.Tak było przez cały pierwszy okres działalności, kiedy sieć oddziałów dopiero powstawała. Spotkania z kandydatami odbywały się w wynajmowanych salach szkolnych, a poprzedzane były ogłoszeniami w lokalnej prasie; Praca dla studentów w hipermarkecie".
- Zaobserwowaliśmy prawidłowość: na początku nikt się nie zgłaszał; ale jeśli ktoś się już zdecydował - wtedy zgłaszała się cała sala. A oferowaliśmy pracę dla studentów za nienajgorsze, jak na tamte czasy, pieniądze. Postanowiliśmy trochę naszemu szczęściu pomóc, na następnych spotkaniach pierwsze zgłaszające się osoby były od nas - śmieje się Tomasz Szpikowski.
Zgłoszenia były potrzebne. Otwierały się coraz to nowe supermarkety i potrzebowały już nie dziesięciu, ale stu i więcej osób. A że twórcy Work Service byli sprawni i chętni do pracy, w ciągu półtora roku mieli podpisane kontrakty na obsługę personelu zewnętrznego i serwisu pomocniczego ze wszystkimi sieciami hipermarketów w Polsce.
W pustej niszy
Byli na tym rynku pierwsi - nikt nie myślał o tworzeniu tego typu firm, bo mało które przedsiębiorstwo dopuszczało myśl o czasowym zatrudnianiu ludzi z zewnątrz. Toteż i marże były wysokie - 25-, 30-procentowe.
Firma rosła w tempie wręcz oszałamiającym - po kilkaset procent rocznie.
W 2003 r. przyszedł nowy pomysł. Na rynku pracowników dla supermarketów pojawiła się konkurencja, tymczasem o zatrudnienie ludzi za pośrednictwem Work Service zapytała Dębica. Zamówienie dotyczyło 500 osób. - Zrodziła się nowa idea: zatrudniania ludzi w przemyśle - mówi Tomasz Szpi-kowski. Zwłaszcza że powstające jak grzyby po deszczu w Specjalnych Strefach Ekonomicznych przedsiębiorstwa potrzebowały pracowników. W efekcie Work Service całkowicie zarzucił zamówienia dla supermarketów i zaczął obsługiwać przemysł. Zatrudniał już nie studentów, a bardziej wykwalifikowanych pracowników - w tym na umowę o pracę, zgodnie z ustawą z 2004 r. o pracy tymczasowej. W latach 2003-05 było ich już pięć tysięcy - ale to nie koniec. W 2004 r. zaczęły bowiem napływać zlecenia od operatorów telekomunikacyjnych - i to było kolejnych pięć tysięcy osób.
Najwięksi w Polsce
Teraz Work Service jest największą agencją zatrudnienia w Polsce - i to największą z 1895 zarejestrowanych! Jej udział w rynku sięga 25 proc. Zatrudnia 15 tys. osób, które pracują sezonowo nie tylko przy produkcji letnich czy zimowych opon, ale i lodów, chipsów czy słonych paluszków - na które zapotrzebowanie zwiększa się przy okazji wielkich imprez, np. Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. W efekcie przez okrągły rok jakaś branża potrzebuje dodatkowych pracowników. - Kluczowa dla nas jest motoryzacja - tu pracuje ok.
30 proc. naszych ludzi - mówi Tomasz Szpikowski.
Jak podkreśla, są jednak bariery zatrudnienia pracowników tymczasowych. Jedną jest na przykład bezpieczeństwo - dlatego zatrudnieni przez Work Service nigdy nie będą pracować przy materiałach toksycznych, gdzie narażone byłoby ich zdrowie, nie będą także składać poduszek powietrznych od czego zależy bezpieczeństwo innych, choć są zatrudnieni u producenta poduszek. Nie będą też pracowali przy materiałach precyzyjnych, gdzie koszt uszkodzenia części jest bardzo wysoki.
Firma Tomasza Szpikowskiego nie ogranicza się do pracowników fizycznych. Ostatnio obserwowany jest trend zatrudniania pracowników wysoko wykwalifikowanych. Coraz popularniejsze jest okresowe zatrudnianie np. projektantów czy konstruktorów. Tak powstał np. projekt Airbusa 380.
Coraz bardziej popularny jest także produkt pod nazwą Faktory Management, w ramach którego Work Service jest w stanie nie tylko dostarczyć do pracy w fabryce pracowników, ale także całą fabrykę zorganizować i poprowadzić. Klient otrzymuje i płaci za finalny produkt. Spółka zrealizowała już i ciągle zarządza 2 takimi przedsięwzięciami w Polsce.
Kłopoty z emigrantami
Emigracja Polaków odbiła się również na kadrach Work Service.
- Obecnie mamy zdecydowanie rynek pracownika, dlatego też dbamy o naszych pracowników, oferując im m.in. opracowane we współpracy z bankami atrakcyjnie oprocentowane kredyty i depozyty, tanie telefony komórkowe czy bezpłatne ubezpieczenia dla całej rodziny - mówi Tomasz Szpikowski.
- Najlepsi pracownicy otrzymują kontrakty na czas nieokreślony.
Cztery lata temu firma rozpoczęła działalność zagraniczną. Obecnie spółka posiada 25 oddziałów w ośmiu krajach: Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii, Słowacji, Czechach, Rosji, Ukrainie i, oczywiście, w Polsce. Ale pracowników biorą również z innych państw, np. monterów z Rumunii zatrudniają w Czechach czy też 250 wietnamskich spawaczy pracuje obecnie w Polsce.
Na polskim rynku obecni są już światowi potentaci w szukaniu pracowników - choćby największa tego typu firma, Deco. Twórcy Work Service dostawali już propozycje sprzedania swojego biznesu, jednak, ich zdaniem, jest na to za wcześnie. - Chcielibyśmy jeszcze kilka lat budować tę firmę tak, by miała zasięg ogólnoeuropejski - mówi Tomasz Szpikowski. Jest zdania, że w ciągu 3-5 lat zakres działalności Work Service zwiększy się z ośmiu do ponad piętnastu krajów. Ma obecnie wynegocjowanych kilka kontraktów na przejęcie firm - krajowych i zagranicznych. Ale pieniędzy z bieżącej działalności na to nie starczy. Teraz przyszedł czas na pozyskanie pieniędzy na przejęcia, a źródłem ma być giełda. Jak zapowiada prezes, zakupy pozwolą na gwałtowne zwiększenie rentowności. - To będzie już kilkanaście milionów złotych zysku, a nie kilka - podkreśla. PS
Pracownicy tymczasowi
Wedtug wskaźników unijnych, potencjał polskiego rynku to ok. 480 tys. pracowników tymczasowych każdego roku. Obecnie w Polsce pracownicy tymczasowi stanowią 0,5 proc. wszystkich zatrudnionych, podczas gdy średnia dla UE wynosi okoto 2,5 proc.
Pliki do pobrania
- praca tymczasowa(pdf, 1948kb)


