Umowa na czas określony
17.06.2009.
Powrót do listy aktualności »Rzeczpospolita
Umowa na czas określony jest wygodniejsza dla pracodawcy, ale bardziej ryzykowna dla nowo przyjmowanego do firmyAngażując terminowo, pracodawca wie, kiedy rozstanie sią z podwładnym. Czasami, nawet zwalniając grupowo zatrudnionych w ten sposób, uniknie stosowania skomplikowanej procedury.
W trudnych czasach przewaga umowy na czas określony nad bezterminową polega na tym, że szef uzgadnia z pracownikiem początkową i końcową datę jej trwania. Z góry więc wie, kiedy kontrakt się rozwiąże i nie musi podejmować dodatkowych działań, aby do tego doprowadzić. Nawet przeprowadzając restrukturyzację w zakładzie, od początku może inaczej planować przyszłość zatrudnionych na podstawie takiej umowy, bo zna jej datę końcową. W takiej sytuacji przy zwolnieniach grupowych inaczej traktuje się umowy na czas nieokreślony, a inaczej terminowe. Jeśli nawet większość tych ostatnich rozwiąże w określonej dacie, nie wlicza się zatrudnionych na tej podstawie do ogólnej liczby zwalnianych. Ale zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 4 grudnia 2008 r., jeśli pracodawca musiałby sam rozwiązać umowy na czas określony (np. za porozumieniem stron) z wieloma takimi osobami, stosuje procedurę zwolnień grupowych (II PK 137/08).
Koniec wiadomy na początku
Prawo pracy nie precyzuje okresu, na jaki można zawrzeć umowę na czas określony. W zasadzie całkowicie zależy to od woli stron. Ale zbyt długa umowa terminowa (np. na dziesięć lat) może być uznana za obejście przepisów o umowach na czas nieokreślony.
Zakończenie takiego kontraktu należy określać możliwie dokładnie (tj. podając konkretną datę kalendarzową lub liczbę dni/tygodni/miesięcy/lat). Zdarzają się jednak umowy, których termin końcowy budzi wątpliwości (np. do dnia złożenia egzaminu licencjackiego albo do odbycia zwyczajnego zgromadzenia wspólników).
Co do zasady terminowego kontraktu o pracę nie można rozwiązać przed czasem. Chyba że zawierając umowy dłuższe niż na sześć miesięcy, strony przewidziały jej rozwiązanie za dwutygodniowym wypowiedzeniem. Termin wypowiedzenia takiego kontraktu pracowniczego zawsze upłynie w sobotę.
PRZYKŁAD 1
Pracownik ma umowę od 1 stycznia do 30 września 2009 r. z możliwością dwutygodniowego jej wypowiedzenia. Szef mu je złożył 13 maja 2009 r. (środa). Termin wypowiedzenia upłynie 30 maja 2009 r. (sobota), czyli w praktyce będzie trwał prawie dwa i pół tygodnia.
Automatyczna zamiana
Nie można zatrudniać na umowę na czas określony w nieskończoność. Kolejno zawierane po sobie kontrakty terminowe kodeks pracy ograniczył do dwóch. Tym samym umowa na czas określony przestaje być terminowo przewidywalna" dla pracodawcy.
Od 1 maja 2004 r., czyli wejścia Polski do Unii Europejskiej, zawarcie kolejnej umowy o pracę na czas określony jest równoznaczne w skutkach prawnych z zawarciem jej na czas nieokreślony, jeśli poprzednio strony dwukrotnie zawarły umowę terminową na następujące po sobie okresy. Dotyczy to sytuacji, w których przerwa między rozwiązaniem poprzedniej a nawiązaniem kolejnej umowy nie przekroczyła miesiąca. Mimo nazwy i podanego terminu rozwiązania taka umowa traktowana jest tak, jak ta na czas nieokreślony ze wszelkimi tego konsekwencjami. Z zawarciem umowy bezterminowej rośnie bowiem ochrona zatrudnionego (dłuższe okresy wypowiedzenia, bardziej sformalizowany sposób wypowiadania umowy, konieczność podania przyczyn uzasadniających wypowiedzenie).
Art. 25' kp., o którym tu mowa, obowiązywał również przed 9 listopada 2002 r., ale między tą datą a 1 maja 2004 r. jego stosowanie zawieszono. Umowy terminowe zawarte między tymi datami mogły być wielokrotnie przedłużane bez żadnych konsekwencji. Jeśli np. dwie kolejne umowy zawarto przed 29 listopada 2002 r., a trzeciąjuż po tej dacie, nie stawała się automatycznie tą na czas nieokreślony.
Nie można też przedłużać umowy terminowej np. w porozumieniu stron. Takie uzgodnienie uważa się za zawarcie, od dnia następującego po rozwiązaniu oryginalnej umowy, kolejnej na czas określony ze wszystkimi skutkami.
PRZYKŁAD 2
Pracodawca zawarł umowę na czas określony od 1 stycznia do 24 maja 2009 r. Po trzech tygodniach od jej rozwiązania zawarł z tym samym pracownikiem drugą umowę do 31 października 2009 r. 21 sierpnia szef zaproponował mu przedłużenie tej drugiej umowy w porozumieniu stron do końca 2009 r., jednocześnie podwyższył wynagrodzenie. Zawarte porozumienie traktujemy jako trzecią umowę na czas określony, co doprowadzi do automatycznego przekształcenia się jej w tę bezterminową. Aby działać zgodnie z przepisami, szef powinien 1 listopada 2009 r. zawrzeć umowę na czas nieokreślony.
Nie dla wypowiedzenia zmieniającego
Bezterminową umowę o pracę można przekształcić w tę na czas określony jedynie w porozumieniu stron albo wypowiadając ten kontrakt i zawierając nowy na czas określony. Nie wolno natomiast przekształcić umowy bezterminowej w umowę na czas określony, składając wypowiedzenie zmieniające.
Jednostronnym wypowiedzeniem można zmieniać tylko warunki pracy i płacy w zakresie rodzaju umowy, stanowiącego podstawę nawiązania stosunku pracy, a nie samą podstawę prawną stosunku pracy. Taką uchwałę podjął też SądNajwyższy wskła-dzie siedmiu sędziów 28 kwietnia I994r. (I PZP 52/93).
Kiedy nie będzie przekształcenia
Nie wszystkie kolejne pracownicze kontrakty terminowe przekształcą się automatycznie w umowy bezterminowe. Taki los nie spotka umowy zawartej w celu zastępstwa pracownika w czasie jego usprawiedliwionej nieobecności (szczególny typ umowy na czas określony) oraz umowy w celu wykonania prac o charakterze dorywczym lub sezonowym albo zadań realizowanych cyklicznie, np. przy żniwach czy w sezonie turystycznym. Takiemu przekształceniu nie podlega też umowa na czas wykonania określonej pracy.
JOLANTA ZARZECKA-SAWICKA
Pliki do pobrania
- Umowa_na_czas_okreslony(pdf, 1087kb)


