Polski rynek pracy przechodzi od początku lat 90. głęboką ewolucję. Od pełnego i niskoproduktywnego zatrudnienia poprzez zatrudnienie ograniczonej liczby osób pracujących z wysoką produktywnością. Powstaje pytanie: czy rzeczywiście ceną za osiąganie wysokiej produktywności musi być mniejsza liczba pracujących obok dużej liczby nieaktywnych lub bezrobotnych osób o niskich kwalifikacjach i czy taki stan rzeczy można uznać dla nas (dla kraju) za korzystny?
Odpowiedź na powyższe pytanie jest oczywiście przecząca. Świadczą o tym przykłady krajów wysoko rozwiniętych, które łączą sukcesy na rynku pracy – wysokie zatrudnienie – z sukcesami w postaci wzrostu wydajności pracy i w konsekwencji wysokim poziomem dobrobytu indywidualnego i społecznego. Odnosi się to zwłaszcza do gospodarki amerykańskiej, która była wzorem dla krajów europejskich. Bezrobocie w USA pozostaje niskie, a produktywność rośnie, silniej niż w Europie, czy Japonii.

Rys. 1 Stopy zatrudnienia w Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych i Japonii w latach 1975-2005 (Źródło Eurostat)
Dlaczego tak się dzieje?
Rynek amerykański różni od europejskiego przede wszystkim wielka rozmaitość sposobów wykonywania pracy, co pozwala dostosować się do zmienności warunków gospodarowania wywołanej przede wszystkim przez niebywały postęp technologiczny, zmiany w sposobach życia i wzorach konsumpcji oraz otwarcie na świat. Te okoliczności skutkują wzrostem natężenia konkurencji i powodują, że w USA osiąga się wyższą efektywność gospodarowania ale za cenę większej zmienności i nieprzewidywalności zjawisk gospodarczych.
By sprostać tym wyzwaniom płynącym ze zmienności i nieprzewidywalności zjawisk ekonomicznych, gospodarka musi być elastyczna, szybko reagująca na to, co dzieje się w otoczeniu krajowym i międzynarodowym. Taka gospodarka może istnieć tylko wówczas, kiedy rynek pracy funkcjonuje elastycznie.
Odpowiedź na powyższe pytanie jest oczywiście przecząca. Świadczą o tym przykłady krajów wysoko rozwiniętych, które łączą sukcesy na rynku pracy – wysokie zatrudnienie – z sukcesami w postaci wzrostu wydajności pracy i w konsekwencji wysokim poziomem dobrobytu indywidualnego i społecznego. Odnosi się to zwłaszcza do gospodarki amerykańskiej, która była wzorem dla krajów europejskich. Bezrobocie w USA pozostaje niskie, a produktywność rośnie, silniej niż w Europie, czy Japonii.
Rys. 1 Stopy zatrudnienia w Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych i Japonii w latach 1975-2005 (Źródło Eurostat)
Dlaczego tak się dzieje?
Rynek amerykański różni od europejskiego przede wszystkim wielka rozmaitość sposobów wykonywania pracy, co pozwala dostosować się do zmienności warunków gospodarowania wywołanej przede wszystkim przez niebywały postęp technologiczny, zmiany w sposobach życia i wzorach konsumpcji oraz otwarcie na świat. Te okoliczności skutkują wzrostem natężenia konkurencji i powodują, że w USA osiąga się wyższą efektywność gospodarowania ale za cenę większej zmienności i nieprzewidywalności zjawisk gospodarczych.
By sprostać tym wyzwaniom płynącym ze zmienności i nieprzewidywalności zjawisk ekonomicznych, gospodarka musi być elastyczna, szybko reagująca na to, co dzieje się w otoczeniu krajowym i międzynarodowym. Taka gospodarka może istnieć tylko wówczas, kiedy rynek pracy funkcjonuje elastycznie.


